ciasteczka Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (ciasteczka). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookies w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki Akceptuję
wyślij brief card
Wróć do strony głównej

Jak zwiększyć sprzedaż – zuchwałe działania marketingowe łakomiące odbiorcę

Jak zwiększyć sprzedaż – zuchwałe działania marketingowe łakomiące odbiorcę

Jakkolwiek większość przedsiębiorców, aby podbić lub zachować rentowność biznesu namiętnie głowi się, jak zwiększyć sprzedaż w sklepie. Tak podejmowane w tym celu działania marketingowe przypominają z reguły wyblakłą stronę mocy. Z uwagi na swoją specyfikę, nigdy niezaglądającą w oczy konwersji. 

I o ile w ramach procesu sprzedaży dużo rozprawia się o postawie typu: „user first”, mającej na celowniku potrzeby odbiorcy. A które teoretycznie uwzględnia się w tworzonej ofercie. O tyle zazwyczaj jest to ujęcie: „czubka noża”, które zakłada uzyskanie celu, jak najmniejszym kosztem. A w zasadzie i wręcz – na kredyt zaufania użytkownika. 

Wypadałoby tutaj przystanąć i postawić przed sobą kuriozalne pytanie – jak w takiej atmosferze: „ochronnej” (zabezpieczającej przed przesadnymi wysiłkami) można budować konwersję, ograniczając się w miejscu, które tę sposobność tworzy?

Jak zwiększyć sprzedaż, czyli dlaczego odwrócenie hierarchii marka-użytkownik jest koniecznością?

Gdyż – jak wiadomo z psychologii – postawa otwarta: „pokazuje” odbiorcy, że ma przed sobą przestrzeń gwarantującą swobodę interakcji. Co oznacza, iż stwarza warunki budujące wrażenie o możliwości nieskrępowanego funkcjonowania. A więc pozwala również: „przylgnąć” do dającej takie perspektywy osoby. Choćby, dlatego, że większość jednostek szuka z reguły nieskomplikowanego i niebudzącego wątpliwości powinowactwa. 

I skoro tak, kształtowane jest w ów sposób agitacyjne środowisko, dostarczające sygnałów lub bodźców o zachęcającym wydźwięku i wartości danej relacji.

Tę ostatnią względem procesu sprzedaży budują zupełnie niezachowawcze postawy. A w danym ujęciu działania marketingowe całkiem poważnie nastawione na: „rozrzutność”. Co w istocie oznacza, że...

Rabat przed pierwszym zakupem (a nie po) wzmacnia przyszły proces sprzedaży i wabi odbiorcę

A ma to miejsce, dlatego, że z psychologiczno-marketingowego ujęcia właśnie to działanie buduje w użytkowniku wrażenie, że marka nie ma zamiaru go z niczego ograbić. Jako że taki motyw często towarzyszy sytuacji, w której upust na produkt lub asortyment jest dostarczany po dokonaniu zakupu. Co jest odbierane jednoznacznie – jako bycie rodzajem środka do uzyskania przez firmę określonych celów sprzedażowych. Gdyż zachęcanie w dany sposób do ponownego: „nawiedzenia” sklepu nie jest wypadkową potrzeby samej osoby, a jedynie zostaje sprowokowane. I tak też podświadomie jest to odczytywane. A w zasadzie jako forma nacisku, który, jak wspomniano wyżej, ma niewiele wspólnego ze swobodą i ujmującą atmosferą. 

Co skrajnie przeciwstawnie się prezentuje w obliczu akcji, w której zapewniamy klientowi zniżkę, zanim w ogóle dotknie bardziej lub mniej wirtualnej kasy. O czym, np. doskonale wie marka Zalando. Jako że ta nad wyraz dobrze ten element wykorzystuje, dając do zrozumienia, że ta przestrzeń faktycznie jest otwarta. A także nastawiona nie na firmę (i jej założenia), a na użytkownika. 

Świadczy o tym niewyłącznie upust przy pierwszym zakupie w ramach zapisu na newsletter, ale i inne...

Bezlitosne działania marketingowe wydłużające terminy bezpłatnego zwrotu

Co z punktu widzenia marki i jej prosperowania jest zwyczajnie szalonym wyskokiem narażającym na (niepotrzebne) koszty. Gdyż, jak wzmiankowano na samym początku, można się ograniczyć do minimum. Co większość sklepów de facto robi, zamykając sobie bardziej imponującą ścieżkę konwersji. Jednak od strony psychologii – to wysoce przemyślana operacja. Gdyż tworzy ona to dające swobodę ruchów środowisko, zapewniające użytkownikowi przestrzeń do rozsmakowania się. A w konsekwencji i oczywiście... bardziej obłędnych zakupów. 

Jako że one, w danym ujęciu, niczym nie grożą. Właśnie, dlatego, że marka, dokonując tak wielkiego zamachu na konwenanse w kwestii czasu zwrotu produktu, zagwarantowała odbiorcy niedoścignione poczucie bezpieczeństwa. Niemożliwe do uzyskania: „za rogiem”. 

Można, więc przy tej okazji wyhamować i zamierzyć się na pewną obserwację, która dosyć klarownie obrazuje, iż większość przedsiębiorców, myśląc o funkcjonowaniu firmy, bierze za target niewłaściwą stronę, stawiając na nietrafione pytania. Gdyż zamiast przylegać do idei pt.: „Jak zwiększyć sprzedaż w sklepie możliwie najtańszym kosztem?”, powinna uznać, że opcja: „Jak i czym rozbestwić użytkownika w zakupowym szale?” zadziała bardziej miarodajnie i zapamiętale.

Udostępnij:

Przeczytaj
również

zobacz wszystkie
Design adaptacyjny - konkurent czy sojusznik responsywności?
Design adaptacyjny - konkurent czy sojusznik responsywności?
25.10.2022
W Imset zawsze powtarzamy, że jedną z najważniejszych cech, która czyni stronę internetową dobrą, jest jej poprawne wyświetlanie na wszystkich urządzeniach. Najczęstszym sposobem na osiągnięcie tego jest zastosowanie designu responsywnego - nie jest to jednak jedyna dostępna opcja.
Czytaj więcej
Helpful Content Update – jak Google planuje rozbebeszyć blogi?
Helpful Content Update – jak Google planuje rozbebeszyć blogi?
19.10.2022
Czy Helpful Content Update: „wywoła zamieszki” i dlaczego administratorzy witryn mogą zacząć się bać? Zmiany algorytmu wyszukiwania.
Czytaj więcej